Rok 44 - czy komuś zależy, żeby ta historia się powtórzyła?

ePub czas dodania: 2014:07:31 10:58 komentarzy 0
My Polacy powinniśmy walczyć nie tyle pięściami i nożami, ale przede wszystkim głową!

Chwała bohaterom, hańba zdrajcom!

 

To co stało się w 44 roku, to był największy koszmar naszego narodu. Pewni ważni ludzie, generałowie, ludzie światli, obeznani w realiach wojennych, doskonale zdawali sobie sprawę, że ta walka będzie miała tylko jeden skutek - zniszczenie Warszawy i wymordowanie jego mieszkańców i kompletnie nic innego pozytywnego. Zdaję sobie sprawę, że nastroje panujące w Warszawie były takie, że ludzie garnęli się do walki z okupantem, ale ci, którzy znali te realia, mieli zdolność trzeźwego oceniania sytuacji nie hamowali tych zapędów, ale je podgrzewali i to do samego końca - nawet wtedy, kiedy chęci do dalszej walki zaczęły już naturalnie opadać. Nikt im nie tłumaczył "słuchajcie, nie dacie rady, po wojnie z was żywych będzie większy pożytek, niż ze zmarłych - jak ruszycie do Walki, to zetrą was z powierzchni ziemi, będą mieli pretekst, żeby doszczętnie zniszczyć Warszawę, losy wojny i Hitlera są przesądzone, w ten sposób nic pożytecznego nie wskóracie". Ktoś zrobił z nich mięso armatnie, wykorzystał ich naturalne instynkty i odruchy, żeby wyrżnąć kwiat naszego Narodu. Niezależnie od tego, czy to powstanie by wybuchło czy nie, Warszawa zostałaby "oswobodzona", Niemcy ponieśliby klęskę, a Stalin zrobiłby z nami co tylko by chciał. Przy takim potencjale militarnym, jakim dysponowali powstańcy, ten zryw mógł skończyć się tylko w taki sposób i o tym dobrze wiedzieli nasi szanowni generałowie...

Niestety mam wrażenie, że do tego dąży się i dzisiaj. Podgrzewa się ten patriotyzm Polaków do przelewania krwi dla Ojczyzny, nie zaprzątając sobie głowy tym, czy taka walka ma sens, czy nie... Jednak zanim ostatecznie pójdzie się na noże, należ dokładnie przemyśleć, czy na pewno ma to sens, czy nie ma innego wyjścia. Taką prawdę odnajdujemy również w Ewangelii, w której Chrystus nas poucza:

 

Łk 14,31n "Albo jakiż król, wybierając się na wojnę przeciwko innemu królowi, nie usiądzie wpierw i nie zastanowi się, czy ze swymi dziesięcioma tysiącami ludzi będzie w stanie oprzeć się temu, który idzie przeciw niemu z dwudziestoma tysiącami? (32) Jeżeli nie [będzie w stanie], wyprawi poselstwo, gdy tamten będzie jeszcze daleko, prosząc go o warunki pokoju".

 

To Powstanie Warszawskie ma nas uczyć głównie tego, że należy walczyć przede wszystkim swoim intelektem, żeby nie pozwolić z siebie zrobić mięsa armatniego, żeby nie dać się posłać do walki o interesy pewnych ważniaków, którzy różnymi socjotechnikami będą potrafili nam wmówić, że walczymy o wolność, demokrację, równość, sprawiedliwość, walkę z reżimem, terroryzmem i imperializmem.

Chciałbym się jeszcze krótko odnieść do notki Astry, która uważa, że decyzja o zniszczeniu Warszawy zapadła w roku 40, a nie 44. Nie jestem historykiem, nie mam potrzeby tego sprawdzać i weryfikować, więc wezmę to za dobrą kartę i przyjmę, że faktycznie tak było. Jednakże chciałbym zwrócić uwagę, że co innego wielkie plany, a co innego ich realizacja. Hitler w 40 roku miał baaaaardzo wiele planów, których nie zrealizował, których zaniechał. Jednakże od samych planów znacznie ważniejszy jest rok. Plany swoje snuł w 40 roku, kiedy patrzył na świat z innej perspektywy - jako wielkiego tryumfatora, który podbije cały świat. W 44 roku to była już zupełnie inna perspektywa - a mianowicie 100% przegrana. W takiej sytuacji ludziom zmieniają się plany, priorytety tychże planów - w takiej sytuacji już nie jest najważniejsze realizowanie tego, co się założyło z punktu widzenia  wygranej, ale ograniczanie strat, własna obrona itp. Jednak plany co do Warszawy zostały zrealizowane, ale kto wie, czy to nie zasługa tego, że pomogli w tym sami Polacy przez to, że połknęli ten haczyk...

licznik: 2235 + 1 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze
Szanowny Panie 0|0
W mojej opinii, problem jest niezwykle zlozony i niestety sadze, ze nawet gdyby pojawila sie cala masa tak rozsadnych slow jak te ktore wypowiadasz w tej notce to niewiele zmieni.

Powstanie Warszawskie to mit, mit zalozycielski PRL, a podtrzymywany w postPRL.
Mit ktory mowi, ze gdyby Ci ludzie nie popelnili zbiorowego samobojstwa, to Stalin zrobilby z Polski republike sowiecka, a mityczny "zachod" mialby nas za grupe szmaciarzy.

Istota problemu jest to, ze Lud zawsze mysli mitami i symbolami, bedzie sie buntowal gdyby ktos probowal odbrazowic te "ich" mity.

Wydaje mi sie ze jedyna, mozliwoscia do normalnej analizy i dyskusji o Powstaniu, jest stworzenie nowych mitow prawdziwych ktore zastapia te stare, dopiero wtedy bedziemy mogli mowic o faktach itp.
Pozdrawiam.
2014-08-01 11:26
nie znamy wszystkich przesłanek 0|0
trwała walka polityczna i walka wywiadów.
kto zaręczy, że np. nie miał nastąpić zamach na hitlera, po czym próba separatystycznego pokoju? Cała akcja 'Burza' inaczej by wtedy wyglądała.
A to tylko jedna z hipotez. Historycy opierają się na kwitach a przecież decyzje podejmowali ludzie, którzy mieli swoje intencje i informacje, co nie różni się od niejawnych spisków, po których zwykle nie zostają ślady poza konsekwencjami.

W sumie to pytanie o sens walki. Czy warto było walczyć z Niemcami i sowietami? nie można wszystkiego upraszczać do realizmu politycznego, inaczej zawsze trzeba robić dobrze silniejszemu. Jakby nie patrzeć, był to ostatni wielki zbrojny zryw niepodległościowy, późniejsze powstania antykomunistyczne przecież też nie mogły obalić ZSRR...
2015-03-28 09:51