źródło i stopień realnej władzy

źródło i stopień realnej władzy
ePub czas dodania: 2014:03:10 14:31 komentarzy 0
Zainspirowany pewnym komentarzem, postanowiłem się odnieść do punktu widzenia realnej władzy lansowanego przez Henryka Pająka.

Oto ten komentarz:



Oni osiągnęli najwyższe stanowiska w gospodarce i władzy politycznej.
Zwierzchnikiem Chabadu w Rosji jest Berl Lazar. Już za pierwszej prezydentury Władimira Putina został on głównym rabinem Rosji /w 200 roku/, zastępując na tym stanowisku zmarłego Adolfa Szajewicza. Zmiana nastąpiła w dziwnych okolicznościach, przypominających operację specjalną.
Z dwudziestu rabinów głosujących na Berla Lazara, osiemnastu nie zapowiadało takiego wyniku, ale Kreml podjął interwencję i Berl Lazar wygrał wybory. Putin natychmiast nadał Berlowi Lazarowi rosyjskie obywatelstwo, tym samym naruszając obowiązujące prawo. Wcześniej Berl Lazar posiadał obywatelstwa izraelskie i amerykańskie. To właśnie Władimir Putin, były funkcjonariusz służb specjalnych Rosji, już pierwszego roku swej prezydentury, swoimi decyzjami otworzył Chabadowi szeroką drogę do penetracji Rosji.
Berl Lazar o Putnie:
Nigdy dotąd żaden przywódca Rosji albo ZSRR nie uczynił tak wiele dla Żydów, jak Władimir Putin. Pod każdym względem jest to bezprecedensowe. Ariel Szaron w rozmowach ze mną niejednokrotnie podkreślał, że dla Żydów i dla Izraela, na Kremlu jest to największy przyjaciel. Teraz wielu burmistrzów miast Rosji, szefów prowincji i ministrów, jest Żydami. Stało się to już normą. Dzisiaj do naszego Centrum w Marijnoj Roszcze często przychodzą najwyżsi przywódcy Rosji, stało się to już rutyną.
Dmitrij Miedwiediew na trzy dni przed ogłoszeniem go następcą prezydenta, również przybył do naszego Centrum, gdzie obiecał, że dla nas przyszłość będzie jeszcze bardziej pomyślna. Otrzymamy nawet więcej niż musimy oczekiwać. Powtarzam: to miało miejsce trzy dni przed ogłoszeniem go następcą Putina [12].
Rzeczywiście, po wyborze Miedwiediewa Berl Lazar zaczął brać udział w dużych państwowych uroczystościach w charakterze osoby przewodzącej, niekiedy nawet ważniejszej niż premier Putin, co zresztą sam Berl Lazar często publicznie podkreślał. I tak, w 2008 roku na listopadowym posiedzeniu rządu poświęconym dorocznemu przesłaniu prezydenta w Dumie /kiedy ogłoszono rozszerzenie prezydenckich pełnomocnictw/, Berl Lazar pojawił sie na sali nie jako gość, ale hardo pomaszerował za Władimirem Putinem, (którego Zgromadzenie Ogólne przyjęło owacjami na stojąco) a jeszcze przed pojawieniem się Dmitrija Miedwiediewa. Rządzącej klice, krajowi i światu wyraźnie pokazano, jakie są priorytety i hierarchie.
Na posiedzeniu Rady Państwa w styczniu 2009 roku w Petersburgu, Berl Lazar siedział po lewej stronie Miedwiediewa za gubernatorem Matwijenko. Po prawej siedzieli weterani, których problemy były właśnie omawiane.
Zgodnie z kremlowską etykietą, wyraźnie oznaczało to jedno: Chabad jako radykalna forma judaizmu staje się główną religią i rzeczywistą władzą, która kieruje i nadzoruje działania Kremla. Sytuację łagodziła jedynie obecność najwyższegoMuftiego, co łatwo się tłumaczy niechęcią Chabadu do przedwczesnego zaognienia znanej nieufności muzułmanów w stosunku do Żydów. Dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i dla Rosjan, ta władza nie ma już żadnego szacunku. oznacza to przede wszystkim nowy ucisk Rosji w celu jej ostatecznego unicestwienia.
http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/07/d.jpg?w=780
http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/07/a47.jpg?w=780
http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/07/c2.jpg?w=780
http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/07/b8.jpg?w=780
http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/07/d1.jpg?w=780

A całość warto poczytać tu: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/07/16/putin-marionetka-w-lapach-sekty-chabad-lubawicz-henryk-pajak/




Nie chcę w tym miejscu bronić Putina za wszelką cenę, bo na dobrą sprawę nie potrafię wykluczyć scenariusza, że on też sobie pogrywa kierując się niecnymi pobudkami, ani nie zamierzam kwestionować tego, co napisał bloger lancelot. Jednak mam wrażenie, że w przekonaniu 99% Polaków (i może nie tylko Polaków) jest pogląd, że jak ktoś został prezydentem/premierem, to ma nieograniczoną władzę i on o wszystkim decyduje, ma największy wpływ na to co się dzieje w danym kraju i tym samym ponosi odpowiedzialność za ogólny stan rzeczy. Wydaje im się, że kilkoma swoimi decyzjami ma możliwość zaprowadzenia ładu i porządku, ma możliwość pogonić i rozprawić się z bandytami, aferzystami i zdrajcami... Otóż nie zupełnie tak jest, bo objęcie urzędu prezydenta lub premiera w rzeczywistości niewiele znaczy... Takiego stanowiska nie obejmuje się dlatego, że ma się aż tak silną charyzmę, że wygrywa się ze wszystkimi rywalami w demokratycznych wyborach. Z tym jest trochę inaczej. Pewna znacząca grupa ludzi dzierżących realną władzę w danym kraju wytypowuje człowieka, którego zadaniem będzie odgrywać swoją rolę na arenie politycznej, która będzie reprezentowała ich interesy. Ci ludzie wykładają ogromną kasę na wylansowanie swego kandydata, promocję w mediach, uruchamiają tam swoje znajomości, kontakty, aby media głównego nurtu kreowały jego pozytywny wizerunek. Czasem równolegle wystawiają jakiegoś popaprańca, albo osobę ogrywającą taką rolę, żeby dać ludziom do wyboru: człowiek normalny, albo świr i dziwak... Dają takiej osobie piękny prezent - ale przynajmniej mój rozsądek podpowiada mi, że ci ludzie też głupi nie są - nie robią niczego za darmo i zostawiają sobie jakąś furtkę wyjściową, polisę ubezpieczeniową na wypadek gdyby takiemu delikwentowi coś strzeliło do łba i z jakiegoś powodu powiedział swoim mocodawcom "nie" - żeby była możliwość zdjęcia go z urzędu, a w skrajnych przypadkach to nawet wsadzenia za kratki, lub "popełnienie samobójstwa".

Realna władza w każdym państwie to nie wysoki stołek, ale:

- kontrolowanie wojska - tu jest ważni generałowie - to w czyjej są oni kieszeni, z kim sympatyzują, na rzecz czyich interesów pracują
- kontrola odpowiednich służb
- kontrola najważniejszych mediów
- kontrolowanie wymiaru sprawiedliwości (prokuratorzy, sędziowie itp)
- dysponowanie odpowiednimi hakami na osoby wpływowe, opiniotwórcze
- właściwy stosunek do mafii i biznesmenów

Wydaje mi się, że ta powyższa lista nie jest wyczerpująca i realna władza to w rzeczywistości trochę więcej elementów. To co jest istotne to również odpowiedni status quo. Nie ma możliwości objęcia władzy bez okazania sympatii pewnym środowiskom, które mają dość sporo do powiedzenia, nie ma możliwości realnego rządzenia bez zapewnienia pewnych ludzi, że nie będzie im się za bardzo deptać po piętach. Pewni biznesmeni mają w nosie, kto będzie sprawował rządy, o ile rządzący nie będą im przeszkadzać w robieniu ich interesów. Jak zacznie przeszkadzać, jeśli oni poczują się zagrożeni, to wtedy wyłożą odpowiednią kasę, uruchomią swoje kontakty, wpływy, za odpowiednie środki zdobędą sympatię mediów i szybko się rozprawią z takim zagrożeniem. Zdobywanie władzy to dość trudny proces. Jest to gromadzenie haków, równoległe obsadzanie najważniejszych stanowisk, dymisjonowanie i pozbywanie się wrogów (w tym również za pomocą wypadków i samobójstw) przy równoczesnym utrzymywaniu innych ważniaków w spokoju na zasadzie "nic wam nie grozi, ty i twoje interesy nas nie obchodzą". To jest jak gra w szachy - oczywiście można atakować od razu króla, szachować go na każdym kroku. Lecz nie zawsze jest to optymalna strategia, bo może się okazać, że przeciwnik będzie miał się czym osłonić, a ty swoją ostrą strategią możesz odsłonić swoje cenne figury i wystawić je na atak. Czasem lepiej nawet poświęcić wieżę, żeby dwa ruchy później ubić królową...
 

Tym samym wydaje mi się, że właśnie to powyższe można odnieść do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego - nie docenił siły i możliwości swoich wrogów, szukał przyjaciół tam, gdzie się ich nie znajdzie... A jak się to skończyło - wszyscy wiemy...

licznik: 1924 + 1 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze
oczywiście 0|0
to znane rzeczy, w psychologii i socjologii sporo już napisano o mechanizmach samej grupy, o władzy też już sporo znamy. są różne modele, zwykle jest oligarchia w cieniu oraz całe grupy ciagnące swoich w górę w miarę, jak ich lider awansuje. walka o władze to ścieranie sie takich grup ale co najważniejsze ich mocodawców. mogą oni zresztą stawiac na różne konie. dlatego nie ma szans pojedynczy uczciwy urzednik, który dostanie sie na stołek. czy to widzi czy nie chce widziec, jest człowiekiem jakiejś grupy i ma realizować jej cele. jednak wszystko nie jest w pełni kreowane, poza państwami policyjnymi, to marnotrastwo, łatwiej wykorzystac istniejące grupy i układy. sam system jako władza krajowa i system światowy też ma swoje mechanizmy, np. wentyle bezpieczeństwa, dodatkowe możliwości awansu tym, którzy mogą namieszać, np. trybunom ludowym, związkowcom i populistom. Każda władza ma też swój tajny rząd, rezerwowe kadry oraz rezerwy w postaci innych grup i ludzi, w tym i tzw. opozycji. W zasadzie musi byc obserwany każdy z autorytetem, mogacy potencjalnie porwac masy lub nimi zarządzać. czasem widać to jasniej, gdy w sytuacjach kryzysowych niszczy sie takich ludzi bądź eliminuje fizycznie. skoro siły zewnetrzne bywaja gotowe do neutralizacji takich, nieważne czy z rządu czy z opozycji róznych, to grupa rządząca tym bardziej u siebie musi miec takich na oku jako konkurencję.
nawet potężni Hitler i Stalin nie działali sami, stała za nimi niemal nietykalna ich grupa a sama się z nikąd też nie wzięła.
2014-03-11 19:45